|
Wpisał: jkl
|
|
08.11.2008. |
Czytając na temat forex pojawia się jedna podstawowa zależność - osiągnięcie zwrotu na koncie demo rzędu kilkuset procent nie jest żadną rewelacją. A co ciekawe w kilka tygodni taki wynik jest w stanie osiągnąć dużo osób, co oznacza że jest to jak najbardziej realne, wykonalne i do zrobienia. Następnie grając na forex na prawdziwym koncie i za prawdziwe pieniądze osiągnięcie takich samych wyników już nie jest takie łatwe a co ciekawe mało kto potrafi zarabiać chociażby kilkadziesiąt procent miesięcznie na realnym rynku. Zacząłem więc szukać na forach odpowiedzi na pytanie „Czym się różni forex demo od forex realnego?” jedne z ciekawszych wypowiedzi:
Odpowiedź 1 autor: Hitman
No generalnie jeżeli chodzi o sprawy techniczne (zawieranie kontraktów, wykres itd. i tp.) to nie ma. Ja gram na Oandzie i żadnej różnicy pomiędzy demem a realem od strony technicznej nie zauważyłem. Natomiast jeżeli chodzi o samą grę to jest to różnica jak pomiędzy piekłem a niebem
. Wykres ten sam wskaźniki te same ale jakby inaczej. Co to jest to inaczej ? To jesteś ty, twój strach przed stratą, chciwość, słabe nerwy. Są to aspekty których na demie nie przetrenujesz. Na samym początku na demie jest super bo się niczym nie przejmujesz. No bo co cie to obchodzi że wtopisz 10.000 $ ? Przecież to tylko demo i zawsze będziesz mógł sobie doładować konto. Natomiast na realu liczy się każdy dolar i każdy pips. Najczęściej u nowych graczy, na początku da się zaobserwować zdziwienie. "No jak to na demie było ok a teraz coś jest nie tak przecież robie wszystko tak jak na ćwiczyłem" później następuje faza hmm.... ja ją nazywam "fazą wcześniaka" objawia się ona tym że w momencie kiedy wykres idzie "w złą stronę" to przetrzymujemy transakcje bo mamy nadzieje że los się nie długo odwróci i wszystko będzie ok. Natomiast w przypadku transakcji zyskownych często boimy się że wykres nagle się odwróci i zaczniemy tracić nasze zyski, co skutkuje przedwczesnym zamknięciem kontraktów z małym zyskiem. Suma sumarum mamy duże straty i małe zyski. W ten sposób ponosimy kilka strat pod rząd po czym dochodzimy do wniosku że nasz system wcale nie jest zyskowny i zaczynamy prace nad nowym. Sprawdzamy go na danych historycznych i okazuje się że jest zyskowny. No to co? Zaczynamy nim grać ? No jasne że tak. I znowu okazuje się że coś jest nie tak i zaczynamy tracić. Tylko że problem znowu nie leży w systemie tylko w nas. Jednym z większych błędów w tej sytuacji jest zwiększaniem naszej inwestycji. nie gramy już lotem tylko na przykład 2 lotami bo "Jeżeli jestem w stanie zrobić 20 pipsów a targety mam na 40 to równie dobrze mogę robić te 20 ale na 2X większej inwestycji" (między innymi w ten sposób powstał skalping Jednak to też często prowadzi do porażki ponieważ dystans co prawda jest 2X mniejszy ale nerwy związane z większą inwestycją są 5X większe ! Oczywiście skalping jest zyskowny ale nie na tym etapie. Ale wracając do tematu. Po wielu rozczarowaniach, "genialnych pomysłach" ala WCHODZE ZE 100% W TRANSAKCJE, super systemach (O w sierpniu ZROBIŁBYM 1000 pipsów na EUR/USD), idealnych wskaźnikach (on nie ma lagów i w ogóle się nie myli poza tym ma czyste sygnały), no i oczywiście z kontem odchudzonym o ok 50% czy 100% dochodzimy do wniosku że do niczego się nie nadajemy że cały ten Forex to ściema i że najprawdopodobniej rynek jest manipulowany w jakiś sposób. Że niby jest jakiś wielki brat który siedzi gdzieś tam i wie w jaki sposób ludzie będą grać i celowo zmienia wykres aby gracz nie zarobił. Oczywiście nie wszyscy od razu wpadają na taki pomysł ala "Archiwum X" ale wielu ludzi się załamuje i najczęściej do FX już nie wraca. Wielu jest też takich co szukają pomocy w sygnałach (No bo skoro ja jestem kiepski to niech załatwią to za mnie eksperci) lub w systemach na sprzedaż.
WOW trochę tego wyszło ale myślę że jest to tylko część tego co przeżywają ludzie na FX. Od strony technicznej nie ma różnicy jednak od strony psychicznej jest przepaść.
Odpowiedź 2 autor: Nord
Ja tez dodam coś od siebie. Ale postaram się krotko. Pykałem sobie spokojnie na demo jakiś czas i wreszcie poczułem się gotowy. Czytałem wypowiedzi różnych ludzi, ze jedyna różnica to psychika. Myślałem sobie, co za pierdoły chłopcy wygadują? Ze niby co ma wspólnego z tym psychika? Mam swoje zasady, strategie i tego się trzymam.
Potem sobie otwarłem real. I FACET !!!! Wiesz co się robi? Robi się tak, ze otwiera się pozycje. Notowanie idzie źle, wiec się je zamyka, szybko otwiera się przeciwne. Ono wtedy się znowu odwraca. Wiec się znowu zamyka ze strata i znowu otwiera w druga stronę. Przy pierwszych pipsach straty zaczynasz czuć, ze Twoja strategia jest o dupę potłuc, wiec na gorąco ja korygujesz. Patrzysz jak Ci konto topnieje i zaczynasz to przeliczać na pensje. I siwiejesz. Zawęża Ci się sposób myślenia, nawet sposób widzenia. Ręce Ci się tak trzęsą, ze nie możesz trafić myszka tam gdzie trzeba. Zamiast otworzyć longa otwierasz shorta.
A jak masz zysk, to czujesz się bosko. Nie da się opisać.
Potem przewalasz, zamykasz forex na jakiś czas. Kombinujesz jakby tu założyć jakąś firmę. A po pewnym czasie myślisz, co by było gdyby tak "wiesz, gruntownie się przyłożyć" i spróbować od początku
To takie moje subiektywne spostrzeżenia
Mogę dodać jeszcze jedno. Ze granie na demo po przewaleniu na realu jest już zupełnie inne. Mimo, ze to tylko cień emocji z reala, pamiętasz co się może z Tobą dziać i grasz już inaczej.
Każdy zainteresowany sam powinien sobie wysnuć wnioski.
Odsłon: 51
|