|
Cz 1 - Produkty ze stu procentowej wełny |
|
Wpisał: jkl
|
|
27.10.2008. |
W pierwszym odcinku magazynu „Pierwszy milion” była przedstawiona sylwetka rodziny której nie przelewało się od samego początku a odnieśli wielkie zwycięstwo z biedą. Ona była nauczycielką która nauczała małe dzieci w szkole podstaw edukacji, on był górnikiem. Będę pisał „ON, ONA” ponieważ nie zapamiętałem imion.
Mieszkali w obskurnej dzielnicy, ich kamienica była obdrapana, typowa kamienica z bramą w niebezpiecznych dzielnicach. Mieszkanie było bez centralnego ogrzewania a inne warunki mocno dobiegały od oczekiwań bohaterów programu.
Gdy ona zaszła w ciążę musiała pójść na zwolnienie a tym samy zmniejszyły się ich dochody, zmniejszone zarobki oddalały ich od spełnienia się ich marzenia jakim był normalny dom w lepszej dzielnicy, chcieli zapewnić swoim dzieciom lepsze warunki od tych które mieli aktualnie. Przeliczali każdy grosz i z głową wydawali każdą złotówkę, musieli sobie odmawiać wielu rzeczy. Ona nie chciała tak żyć, nie chciała chodzić po zasiłek do urzędu, nie chciała podpisywać się co miesiąc jak jakiś niewolnik, to nie był jej świat i w tym świecie czuła się bardzo źle. W sumie mogła się pogodzić z takim losem brać zasiłek z urzędu a mąż harował by całymi dniami w kopalni tylko czy nie szkoda życia? Pewnego miesiąca mąż chciał zarobić naprawdę extra pieniądze, zdecydował się pracować w kopalni dzień w dzień łącznie z sobotami i niedzielami (30 dni w miesiącu po kilkanaście godzin). Gdy zbliżał się czas wypłaty okazało się że i owszem dochód męża był całkiem niezły tylko że żonie już się nie należał zasiłek z powodu przekroczenia minimum dochodu na członka rodziny. W tym momencie ręce się załamały a praca męża okazała się bezcelowa. Gdy ona była na zwolnieniu zaczęła szukać pracy – znalazła ją, zaczęła sprzedawać pościele, poduszki i inne produkty wytwarzane ze stu procentowej czystej wełny które pomagały w rehabilitacji i bardzo dobrze rozgrzewały ludzkie ciało - na produkty był spory popyt.
Kolejny etap w ich życiu zaczął się gdy zauważyli że pościele które sprzedają zaczynają się psuć jakościowo, po prostu wytwórca prawdopodobnie zaczął oszczędzać na materiale. Bohaterom programu to się nie spodobało bo to oni sprzedawali ludziom te produkty i oni za nie odpowiadali, nie chcieli sprzedawać ludziom bubli czy innych bezwartościowych pościeli. Znowu zaczęli kombinować jak zarobić pieniądze, a że mieli bardzo silną motywację (wyrwanie się z obskurnego mieszkania) pomysłów mieli co niemiara. Zaczęli podpatrywać jak są uszyte poduszki i pościele które sprzedawali, żadnej filozofii w tym nie widzieli. Pomyśleli że poco mają handlować obcymi produktami o wątpliwej jakości jak sami mogą uszyć i sprzedać a że mieli całkiem niezłe doświadczenie w sprzedaży czuli się bardzo pewnie. Zakupili materiał który był bardzo drogi. Kilka razy myśleli jak zacząć go ciąć aby nie zepsuć i uszyć jak najwięcej. Gdy uszyli i sprzedali pierwszą pościel i kolejną byli bardzo szczęśliwi, ta euforia która wypełniała całe ciało... nie da się tego opisać, chciało się wszystkim w około pochwalić o małym bo małym ale zawsze zwycięstwie z biedą. Wiedzieli natomiast że to tylko mała bitwa a przed nimi jest jeszcze cała wojna o marzenia i pieniądze. Uszyte produkty sprzedawały się bardzo dobrze i w pewnym momencie musieli zatrudnić kogoś do pomocy, sami nie dali by rady z zamówieniami a dalej potoczyło się z górki, więcej zamówień... więcej pracowników do pomocy... większa hala produkcyjna... więcej pomysłów... więcej wykonawców... większe zarobki... więcej pieniędzy na kolejne inwestycje... ponownie więcej pracowników... koło się zamyka. W tym momencie są jednym z największych producentów w Polsce a swoje produkty sprzedają do wielu państw zagranicznych. Bohaterowie programu Pierwszy milion także opowiadali co niektórzy znajomi sądzą o ich firmie – pewne osoby sądzą że podczas demontażu starego pieca kaflowego (jeszcze w starym mieszkaniu) znaleźli stary skarb ukryty przez żydów podczas wojny, inni natomiast sądzą że musieli wygrać w totka żeby rozkręcić takie przedsiębiorstwo jak widać teorii tyle ile jest ludzi.
Żeby nie było zbyt łatwo był pewien moment że firma stała na granicy bankructwa a wszystko to przez to że nie mogli uzyskać wełny do produkcji pościeli od polskich producentów, musieli szybko zacząć kombinować jak nie stać się bankrutem, sprawa zakończyła się na tym że zaczęli importować wełnę z Włoch gdzie do tej pory Włochy są ich głównym dostawcą wełny. Bankructwo zostało zażegnane.
Teraz mają własne mieszkanie dobrze prosperującą firmę której roczny obrót wynosi 7 milionów złotych, wyrwali się z niechcianej dzielnicy i spełnili własne marzenia. Córka pomaga im w biznesie. Nie muszą tyrać w kopalniach gdzie praca jest ciężka i niebezpieczna, mają więcej czasu dla siebie oraz poprawili swój status finansowy, jednym słowem sukces na całej linii. Co prawda trwało to około 15 lat ale było warto. Sukces nie stał by się jednak faktem gdyby nie rodzina, to właśnie rodzina w nich wierzyła i pomagała finansowo w początkowym stadium rozwoju firmy, rodzina pożyczyła pieniądze na pierwszą maszynę, wspierali w trudnych chwilach i nie dawali dojść do głosu myślom zwątpienia.
Odsłon: 54
|